Kategorie
NEWS 2025

Colonia Dignidad

Research data files

Research data files now available

Prof. Grzegorz Ziółkowski shares the first results of his current research project “The Performative Realm of ‘Colonia Dignidad’, a German Enclave in Chile, in Historical and Political Contexts” (financed by grant no. 2021/43/B/HS2/00360 from the National Science Centre – Narodowe Centrum Nauki, NCN). They are included in the research data files available at the Adam Mickiewicz University (AMU) Research Portal and on the project’s website.

Information available on CDOH

Relevant information is also available on the website of the project “Colonia Dignidad. Un archivo de historia oral chileno-alemán” /  “Colonia Dignidad. Ein chilenisch-deutsches Oral History-Archiv” (CDOH) conducted at the Freie Universität Berlin (Free University of Berlin, FUB). In Spanish, in German.

Photo Grzegorz Ziółkowski
Kategorie
NEWS 2022

Martial Arts Revisited

A special issue of Theatre, Dance and Performance Training (vol. 13, issue 3, 2022), guest-edited by Prof. Paul Allain, Thomas Wilson, and Prof. Grzegorz Ziółkowski.

TDPT 13.3 Special Issue Martial Arts Revisited

 

 

Kategorie
NEWS 2022

Peter Brook

On 2 July 2022, Peter Brook, one of the most eminent contemporary theatre artists, died at the age of 97 in Paris. In 2005, he was awarded an honorary doctorate from Adam Mickiewicz University in Poznań.
Brook is…

“Grotowski was… This is a sentence that cannot be completed” – this is how Peter Brook began the commemorative letter he wrote following the death of his close friend in 1999. I would like to begin my brief tribute to an artist who was dear to me by paraphrasing those words: “Brook was… This is a sentence that cannot be completed”.

But not because (or perhaps not solely because) Brook cannot be pinned down or captured in a single formula, for as I wrote in the introduction to my monograph on his work over 20 years ago: “The list of his incarnations is as long as the list of metaphors used in an attempt to capture the phenomenon of his personality and the essence of his creative activity. Theatre and opera director, screenwriter and filmmaker, ballet critic and set designer, author of books on theatre and artistic manifestos, composer, teacher and experimenter… But also an accomplished traveller and spiritual guide. A master.” Or, as the proposer of his honorary doctorate at Adam Mickiewicz University, the invaluable Professor Dobrochna Ratajczakowa, put it more succinctly (and more aptly) in her laudation: “He is entirely in motion and entirely of motion”.

I cannot bring myself to finish that sentence, primarily because the past tense, when applied to Peter Brook, simply won’t pass my lips. Brook is. He is the present.

As I write these words, fragments of his beautiful and wise productions emerge from the recesses of my memory; flashes from my numerous encounters with him – both public and private – appear, here and now, during which he would develop his thoughts in an unrivalled manner through a lively dialogue with his interlocutor. His simple yet profound words still ring in my ears, such as those he spoke shortly after the terrorist attack on the World Trade Centre in 2001: “We must portray [in the theatre] horror in a way that makes us strong, courageous and life-affirming”, or those he shared with our university community during the laudation in the Small Auditorium at Adam Mickiewicz University on 6 March 2005: “The only reason we gather together in the theatre is that we do not want to eat the rubbish they feed us all day long, but we want to recognise what new, good, wholesome nourishment we need most today” (translated by Professor Ewa Guderian-Czaplińska, who – sadly – is no longer with us, just like the two reviewers of Brook’s honorary doctorate, the eminent scholars Professors Zbigniew Osiński and Józef Tomasz Pokrzywniak, and the then Dean of the Faculty of Polish and Classical Philology at Adam Mickiewicz University, Professor Antoni Smuszkiewicz).

I still recall Brook’s unconventional reactions, such as the time he ordered the simplest pizza at one of the most expensive restaurants in Wrocław, where we found ourselves at the invitation of the city’s mayor, who was hosting his performance at the time. And also the human kindness he showed when, during the prolonged wait for a late interpreter before a meeting with – no less than! – a thousand audience members at the Polish Theatre in Wrocław, and, sensing the tension building up in me as a co-organiser, he set me an interesting mathematical puzzle to solve, in order to distract me from this awkward situation.

Above all, however, what remains vividly with me is his intense presence, the attention he was able to bestow on each interlocutor individually, and the penetrating gaze of his seemingly bottomless eyes. The quality of his presence had something of the energy of a martial arts master – he was able to cloak his ‘iron fist’ of almost unparalleled firmness, consistency and patience in the ‘silk’ of gentleness and human warmth.

His words, his theatre, his presence lead towards a silence enlivened by awareness, towards a silence enlivened by consciousness. He himself – is present. Here and now. He is.

Grzegorz Ziółkowski

4 June 2022

The text appeared on the Adam Mickiewicz University homepage.

2 lipca 2022 roku w wieku 97 lat zmarł w Paryżu Peter Brook, jeden z najwybitniejszych artystów współczesnego teatru, doktor honoris causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (2005).
Brook jest…

„Grotowski był… Tego zdania dokończyć nie sposób” – tak otworzył Peter Brook wspomnieniowy list, jaki napisał po śmierci swego bliskiego przyjaciela w 1999 roku. Chciałbym rozpocząć swoje krótkie wspomnienie bliskiego mi twórcy od parafrazy tych słów: „Brook był… Tego zdania nie sposób dokończyć”.

Ale nie dlatego (czy może nie tylko dlatego), że Brooka nie da się przyszpilić, uchwycić w jednej formule, gdyż jak pisałem na wstępie monografii jego twórczości ponad dwadzieścia lat temu: „Lista jego wcieleń jest równie długa jak lista metafor, za których pomocą próbowano uchwycić fenomen jego osobowości i istotę twórczej aktywności. Reżyser teatralny i operowy, autor scenariuszy i filmowiec, krytyk baletowy i scenograf, autor książek o teatrze i artystycznych manifestów, kompozytor, pedagog i eksperymentator… Ale także zawołany podróżnik i duchowy przewodnik. Mistrz”. Czy jak krócej (i celniej) ujęła to promotorka jego doktoratu honorowego na UAM, nieoceniona profesor Dobrochna Ratajczakowa w laudacji: „Jest on cały w ruchu i cały z ruchu”.

Nie potrafię dokończyć wspomnianego zdania przede wszystkim dlatego, że forma czasu przeszłego w odniesieniu do Petera Brooka nie przechodzi mi przez gardło. Brook jest. Jest teraźniejszością.

W chwili gdy piszę te słowa, wyłaniają się z zakamarków mojej pamięci fragmenty jego pięknych i mądrych spektakli, pojawiają się – tu i teraz – przebłyski z licznych spotkań z nim, i tych publicznych, i tych prywatnych, podczas których w niezrównany sposób rozwijał swoją myśl w żywym dialogu z rozmówcą. Dźwięczą mi w uszach jego proste, a jakże głębokie słowa, na przykład te, które wypowiedział niedługo po ataku terrorystycznym na World Trade Center w 2001 roku: „Trzeba pokazywać [w teatrze] horror w sposób, który uczyni nas silnymi, odważnymi i afirmującymi życie”, czy też te, którymi dzielił się ze społecznością naszego uniwersytetu podczas laudacji w Małej Auli UAM 6 marca 2005 roku: „jedynym powodem, dla którego zbieramy się razem w teatrze, jest to, że nie chcemy jeść śmieci, którymi karmią nas całymi dniami, ale chcemy rozpoznać, jakiego nowego, dobrego zdrowego pożywienia najbardziej dziś potrzebujemy” (w przekładzie profesor Ewy Guderian-Czaplińskiej, której też – niestety – nie ma już z nami, podobnie jak dwójki recenzentów honorowego doktoratu Brooka, wybitnych ludzi nauki, profesorów Zbigniewa Osińskiego i Józefa Tomasza Pokrzywniaka, oraz ówczesnego dziekana Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM, prof. Antoniego Smuszkiewicza).

Pozostają w mojej pamięci nieszablonowe reakcje Brooka, takie jak ta gdy zamówił najprostszą pizzę w jednej z najdroższych restauracji we Wrocławiu, w której znaleźliśmy się na zaproszenie prezydenta miasta, goszczącego wówczas jego przedstawienie. A także ludzka troskliwość, jaką objawił, gdy podczas przedłużającego się oczekiwania na spóźniającego się tłumacza przed spotkaniem z – bagatela! – tysiącem widzów w Teatrze Polskim we Wrocławiu, wyczuwając narastające we mnie jako współorganizatorze napięcie, zadał mi do rozwikłania ciekawą łamigłówkę matematyczną, aby odwrócić moją uwagę od tej kłopotliwej sytuacji.

Nade wszystko jednak namacalna jest dla mnie jego intensywna obecność, uwaga, jaką potrafił obdarzyć każdego rozmówcę z osobna, przenikliwość spojrzenia jego wydawałoby się bezdennych oczu. Jakość jego obecności miała coś z energii mistrza sztuk walki – „żelazną pięść” niebywałej wręcz stanowczości, konsekwencji i cierpliwości potrafił spowić „jedwabiem” łagodności i ludzkiego ciepła.

Jego słowa, teatr, obecność prowadzą ku ciszy ożywionej świadomością, ku ciszy ożywionej świadomości. On sam – jest obecny. Tu i teraz. Jest.

Grzegorz Ziółkowski

4 czerwca 2022

Tekst ukazał się na stronie głównej UAM.

Peter Brook, 2016. Photo Maciej Zakrzewski
Photo Maciej Zakrzewski
Kategorie
NEWS 2021

Poszukiwania w pobliżu ekstremum

Rozmowa Tosi Tosiek z prof. Grzegorzem Ziółkowskim w ramach cyklu Dwukropek Badacz_ka (WFPiK UAM): youtube.

Kategorie
NEWS 2020

Uniwersytet Zaangażowany

Dokonania naukowe prof. Grzegorza Ziółkowskiego w roku akademickim 2019–2020 uwzględnione zostały w publikacji promocyjnej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza Uniwersytet Zaangażowany 2020 (s. 20–21).

 

Kategorie
NEWS 2020

The Humanities Against Viruses

At the invitation of His Magnificence the Rector of the University of Łódź, Professor Grzegorz Ziółkowski wrote an essay entitled The Humanities Against Viruses on the role of the humanities during the pandemic.
The Humanities Against Viruses

I would like to express my sincere thanks to the University of Łódź for encouraging me to share a few words with you on the role of the humanities in the face of a pandemic. To begin with, I would like to emphasise that it is with admiration and gratitude that I observe the efforts of those who are currently carrying out their duties with such dedication, regardless of the danger they face, in difficult, often extreme conditions. I take my hat off to staff in the medical services, children’s homes and social care, and to all those without whose efforts our daily lives would be much, much more difficult.

I suspect that many humanities scholars are reflecting today on the fact that, as academics, we find ourselves in a rather privileged position. Many of us are able to carry out a large part of our work remotely and, to a significant extent, limit our time away from the safety of our homes. This raises the question of our contribution to society in this time of crisis. Can we be of any use?

In seeking to answer this and, in doing so, to reflect for a moment on the meaning of practising the humanities in the circumstances in which we find ourselves today, it is worth returning to the essence of what we do. This may sound like an exaggeration, but I see the essence of the humanities in the ability to recognise and combat viruses, and the humanities themselves strike me as a peculiar form of virology… What sort of viruses am I referring to in this rhetorical figure? I suspect (is this heresy?) that they are no less dangerous than those which directly threaten our biological existence. This is because the consequences of the viruses I have in mind can be far-reaching and encompass a wide variety of fields, including – in my view – facilitating the spread of biological viruses.

I shall mention here just a few of them, which I consider to be the most virulent. The humanities ought to work tirelessly, both during and beyond the pandemic, on developing ‘vaccines’ against the viruses of selfishness, ethnocentrism, xenophobia and intolerance, which – particularly under favourable political conditions – mutate all too easily into the viruses of racism, discrimination and blindness to the harm inflicted upon others. They also readily transform into viruses of historical amnesia – a failure to remember that the shape of the contemporary world, with its many global threats (of which the current pandemic is but one), is to a vast extent the legacy of colonialism and a consequence of commercialism, with their thirst for domination and greed. The world is out of balance; its harmony has been disrupted on many levels, manifesting itself both in the destabilisation, impoverishment and even complete destruction of many ecosystems, and in social injustices. I see solidarity, empathy and sensitivity to suffering as counterbalances to the forces of disintegration and to cultural, national or individual selfishness. These virtues require daily – literally: daily – and long-term nurturing so that they may fully reveal their power and help to cultivate and deepen a culture of interconnection, which is as desirable as it is inevitable. This applies at all levels, from the bond between two people to humanity’s relationship with animals, the earth, water, air and the entire natural environment. During this period of enforced isolation, when many of us remain confined within the four walls of our flats or houses, it is all too easy to focus on our individual hardships and forget the fundamental importance of connecting with others and offering them support. Fortunately, examples of selfless acts of kindness counterbalance these tendencies.

It is also worth remembering that where there is a threat, there is also a chance. Times of crisis disrupt our routines and sharpen our perception, allowing us to realise more keenly just how fragile human existence is and, consequently, how great the importance of the ethics of care and reliability – that is, the inclination to help and be caring – truly is. Times of crisis also remind us of the importance of mutual respect and cooperation in solving problems. This is why active listening, dialogue and emotional intelligence, as well as creative and critical thinking, are so valuable. Developing these skills is, of course, not a task reserved solely for humanities scholars – yet I believe that in this field, too, we can play a part in restoring balance and thereby demonstrate our value.

I wish you all good health and peace of mind. Take care of yourselves and your loved ones,

Grzegorz Ziółkowski.

Published on 27 May 2020 on the University of Łódź website.

Na zaproszenie JM Rektora Uniwersytetu Łódzkiego prof. Grzegorz Ziółkowski napisał tekst pt. Humanistyka przeciwko wirusom na temat roli humanistyki w czasie pandemii.
Humanistyka przeciwko wirusom

Bardzo dziękuję Uniwersytetowi Łódzkiemu za impuls do tego, aby podzielić się z Państwem kilkoma słowami na temat roli humanistyki w obliczu pandemii. Na wstępie chciałbym podkreślić, że z podziwem i wdzięcznością obserwuję działania tych, którzy z poświęceniem wykonują obecnie swoje zawody, nie bacząc na grożące im niebezpieczeństwo, w trudnych, często ekstremalnych warunkach. Chylę czoła przed pracownikami służb medycznych, domów dziecka i pomocy społecznej oraz przed tymi wszystkimi, bez wysiłku których nasze codzienne funkcjonowanie byłoby o wiele, wiele trudniejsze.

Podejrzewam, iż wielu humanistkom i humanistom towarzyszy dziś refleksja, że jako pracownicy naukowi znajdujemy się w dość uprzywilejowanej sytuacji. Wielu z nas może wykonywać dużą część swoich zadań zdalnie i w znacznym stopniu ograniczyć opuszczanie bezpiecznej przestrzeni domowej. Nasuwa to pytanie o nasz wkład w funkcjonowanie społeczne w dobie kryzysu. Czy możemy się na coś przydać?

Chcąc na nie odpowiedzieć i tym samym przez chwilę zastanowić się nad sensem uprawiania humanistyki w takich okolicznościach, w jakich się dziś znaleźliśmy, warto powrócić do esencji tego, czym się zajmujemy. Zabrzmi to być może jak uzurpacja, lecz istoty humanistyki upatruję w umiejętności rozpoznawania i zwalczania wirusów, a ona sama jawi mi się jako swoista odmiana wirusologii… O jakich wirusach w tej figurze retorycznej mowa? Podejrzewam (czy to herezja?), że są one wcale nie mniej groźne od tych, które wprost zagrażają naszej biologicznej egzystencji. Dzieje się tak, gdyż konsekwencje działania wirusów, o których myślę, mogą być dalekosiężne i obejmować najrozmaitsze dziedziny, w tym – sprzyjać krążeniu wirusów biologicznych.

Wymienię tutaj tylko kilka z nich, w moim odczuciu najbardziej zjadliwych. Humanistyka winna nieustannie pracować, tak w czasie pandemii, jak i poza nim, nad szczepionkami na wirusy egoizmu, etnocentryzmu, ksenofobii i nietolerancji, które – szczególnie w sprzyjających politycznie warunkach – nad wyraz łatwo mutują w wirusy rasizmu, dyskryminacji i zaślepienia na krzywdę wyrządzaną innym. Bez trudu przekształcają się też w wirusy historycznej amnezji – niepamięci o tym, że kształt współczesnego świata, z wieloma globalnymi zagrożeniami (a obecna pandemia jest tylko jednym z nich), stanowi w ogromnym stopniu dziedzictwo kolonializmu i konsekwencję komercjalizmu, z ich pragnieniem dominacji i chciwością. Świat jest w nierównowadze, jego harmonia została zaburzona na wielu poziomach, objawia się to zarówno rozregulowaniem, zubożeniem a nawet całkowitą destrukcją wielu ekosystemów, jak i społecznymi niesprawiedliwościami. Przeciwwagi dla sił dezintegracji i kulturowego, narodowego czy indywidualnego samolubstwa upatruję w solidarności, empatii i wrażliwości na krzywdę. Cnoty te wymagają codziennej – dosłownie: codziennej – i długofalowej pielęgnacji, aby mogły w pełni objawić swoją siłę i pomóc w kultywowaniu i pogłębianiu kultury wzajemnych powiązań, które są tak pożądane, jak nieuniknione. Dotyczy to wszystkich poziomów, od więzi dwójki osób, po związki człowieka ze zwierzętami, ziemią, wodą, powietrzem i całym środowiskiem naturalnym. W czasie przymusowej izolacji, gdy wielu z nas pozostaje uwięzionych w pudełkach swoich mieszkań czy domów, jakże łatwo skupić się na doznawanych indywidualnie dolegliwościach i zapomnieć o fundamentalnej sprawie łączności z innymi i udzielaniu im wsparcia. Na szczęście przykłady bezinteresownie niesionej pomocy stanowią przeciwwagę dla tych tendencji.

Warto też pamiętać, że tam, gdzie występuje zagrożenie, pojawia się również i szansa. Czas przesilenia wytrąca z rutyny, wyostrza postrzeganie, dzięki czemu silniej dotrzeć może do nas, jak kruche jest ludzkie istnienie i jak wielkie w związku z tym jest znaczenie etyki troski i spolegliwości, czyli skłonności do niesienia pomocy i bycia opiekuńczym. Czas kryzysu przypomina nam także o znaczeniu wzajemnego szacunku i współpracy przy rozwiązywaniu problemów. To dlatego tak cenne jest aktywne słuchanie, dialog i inteligencja emocjonalna, a także kreatywne i krytyczne myślenie. Rozwijanie tych zdolności to oczywiście zadanie nie tylko dla humanistek i humanistów – sądzę jednak, że również na tym polu możemy współtworzyć dzieło przywracania równowagi i tym samym potwierdzać swoją przydatność.

Życzę Państwu zdrowia i pogody ducha. Uważajcie na siebie i swoich bliskich,

Grzegorz Ziółkowski.

Opublikowano 27 maja 2020 na stronie Uniwersytetu Łódzkiego.

Zob. fragment w nagraniu wideo.