Rzeka pamięta
Rzeka pamięta
możesz zrobić ze mną
wszystko
co tylko zapragniesz
zadać mi każdy ból
nadać mi każdy kształt
zadać mi każdy ból
ociosać wygładzić przepuścić
a i tak
zagłuszyć
mnie nie zdołasz
będę wciąż i wciąż opowiadać
o wszystkim
choć mego języka nie rozumie żaden
najbardziej nawet
wytrawny
tłumacz
możesz zrobić
to co zechcesz
a i tak się wymknę
nie dasz rady mnie powstrzymać
przepłynę ci przez palce
wiem to
wiesz to
wsiąknę w ziemię
rozmyję ślad
zostawię ślad
jestem w twoich słowach
bo jestem w twojej ślinie
jestem w twych pragnieniach
bo jestem w twojej spermie
jestem w twoich myślach
bo jestem w twojej krwi
pompowanej do mózgu w którym utkwiły
odłamki
dobrze zapamiętanych
dawno zapomnianych
słów
przekleństw błagań modlitwy
niechcianej
i nieszczerej
spowiedzi
jestem w tobie
jestem tak blisko
a jednak się wymknę
nie bój się jednak
odejdę dopiero wtedy
gdy wydasz ostatnie tchnienie
do tego czasu będę z tobą
będę tobą
wiem że boisz się że…
wiem że boisz się
mnie
takie jak ja…
ja nie jestem jak inne
które przecinają białe plamy
ja docieram do wnętrza
czarnej dziury
takie jak ja nazywają
niemym świadkiem
ale ja nie jestem niema
nie słyszysz…?
nie pozbawisz
mnie języka
szmerów plusków
choć nie pojmujesz
od dziesięcioleci
nieprzerwanie odpowiadam
na niezadane pytania
opowiadam
dodając wciąż nowe zakola
podążając za swoim nurtem
i podążając za tobą
nie
nie czuję się ujarzmiona
choć wprzągłeś mnie do kieratu
założyłeś kaganiec jak swoim psom
bym pomogła spełniać twoje zachcianki
bym podlewała twoje kwiaty
które wręczałeś
nie raz nie dwa
kap kap
nie czuję się zagrożona
choć mógłbyś swoim ciężkim sprzętem
którym zakopałeś ciała
a potem wykopałeś szczątki
aby je spalić
zmienić bieg mojego życia
mój bieg
nie
nie czuję się winna
choć wierni ci posłużyli się mną do kolejnego
chrztu
do spłukania spopielonych resztek
choć utopiłeś we mnie nadzieję
na radość dzieci
choć posłużyłam ci za barierę
za którą ukryłeś swój strach
i nędzę
i zbrodnie
choć wykorzystałeś mnie
nie
nie czuję się twoją własnością
choć dopisałeś mnie do listy swoich nabytków
naplułeś na mnie
naplułeś we mnie
nie zamkniesz mi ust
bo ich nie mam
nie
nie czuję…
widzę
widziałam
zobaczę
opowiem raz jeszcze
choć nie żywię
nadziei
byś zrozumiał
przystrój się w moje spienione pióra
wtedy usłyszysz
dopiero wtedy
czyżbym się przesłyszała?
czy potrafię oczyścić to
co uczyniłeś innym
i sobie?
puk puk
potrafię
czy obmyję i oczyszczę?
mogę tylko wygładzić kamień
wrzucony w odmęty
przez bezradne dziecko
które zapomniało co to
zabawa
25 listopada 2020
12 maja 2022
© Grzegorz Ziółkowski

Prawda jest cicha
Prawda jest cicha
Prawda jest cicha
cicha jak noc
pieni się, drży, prycha i skrzy
jak liść, jak śnieg, jak strumień, jak kot
Miłość jest cicha
cicha jak dzień
kiedy słuchasz i słyszysz
kiedy usuwasz się w cień
jak on, jak my, jak wy, jak Ty
17 maja 2017
© Grzegorz Ziółkowski
Ołowiana kulka
Ołowiana kulka
Ołowiana, bo ciąży.
Kulka, bo się przetacza.
Pojawia się w lewej komorze,
w palcu serdecznie pukającym się w czoło,
w prawej półkuli.
Wyjść – nie chce…
Ołowiu nie sposób przekuć, można zeń odlać – serce.
Kulka nie kula, bo tkwi w lufie przytkniętej do skroni,
a nie przytroczona do stopy.
Załatwia sprawę sprawnie, raz na zawsze.
Ołów to ból – kulka ciężko wzdycha.
Kulka nie kuleczka, bo aż tak blisko nie jesteśmy,
chociaż pulsuje mi w żyłach,
w stopie
desperacji i spokoju
Ołowiem kuleje we mnie.
Kulko, kulo, kuleczko
– wznieś za mnie toast z ołowianej mgły.
2008
© Grzegorz Ziółkowski
